Nie rycz

tanczymy objęci beznamiętnie
plastikiem ramion
kłujące spojrzenia
sztylety
ostrzone cierpliwie w chłodnym zaciszu
gorzkim uśmiechem
gasimy sobie oczy nawzajem
a krew spływa z przegryzionych warg
i skapuje powoli
na skrzydła ud
na drżenie kolan